Tytuł: Notatki p.Jerzego Krupy
Liczebność zbioru: 4
Autor: Jerzy Krupa
Okres: 1951-1960
Twórca: Jerzy Krupa
Miejsce zdarzenia: Lębork
Ofiarodawca: Jerzy Krupa
Rodzaj: Tekst
Umieszczone w OSA: NIE

 

 

Pan Jerzy Krupa, kolejarz, przysłał nam swoje notatki dotyczące sportu w Lęborku.

Dziękujemy.

 

 

 

 

 
Tytuł: Tadeusz Dampc - sędzia tysiąca meczów.
Liczebność zbioru: 2
Okres: 1976 - 2011
Miejsce wytworzenia: Lębork
Rodzaj: Obraz, Tekst
Umieszczone w OSA: NIE

Po wojsku w 1976 r. zatrudniłem się jako kierowca ZKM w Lęborku. Przy tak wielogodzinnej  siedzącej pra­cy potrzebowałem ruchu, postanowiłem więc zostać sędzią piłkarskim. Po odpowiednich egzaminach w Słupsku, 9 kwietnia 1981 roku zapisano mnie na listę sędziów Związku Piłki Nożnej. Otrzymałem legitymację z nr 7/81.

 Moimi nauczycielami byli sędziowie – p. Ryszard Górny i p. Zygmunt Zborowski, który pra­cował w PKP Lębork, w parowozowni. Najczęściej tam chodziłem, bo pan Zborowski  pomagał mi na początku wypełniać sprawozdania pomeczowe.

Mój pierwszy mecz, jeszcze w kwietniu,  odbył się w Słupsku na Zielonej. Miele zaskoczony byłem, gdy po tym meczu zapłacili mi 70 zł wynagrodzenia za sędziowanie, dotąd my­ślałem, że pracuję  społecznie.

Na mój drugi mecz, tym razem w Kępicach,  pojechałem tydzień później. Pojechałem tam moim motocyklem SHL, 80 km w jedną stronę. Myślałem , że jadę na linię, ale na miejscu okazało się, że jestem sam. Grali juniorzy Gryf słupski  z garbarnią Kępice. To był mój pierwszy samodzielny mecz. Gwizdek pożyczył mi trener Gryfa Słupsk.

Żona uszyła mi spodenki, do czarnej koszuli przyszyła biały kołnierzyk i tak miałem swój pierwszy strój sędziowski. Po pół roku sędziowania otrzymałem w nagrodę od PZPN oryginalny strój. Służył mi bardzo długo, ale następne już musiałem kupować sobie sam.

Sędziowałem 30 lat.( byliśmy wtedy  w województwie słupskim).  Żona Miro­sława z trójką moich synów mało kiedy w soboty, niedziele, a nawet w środy widywała mnie w dzień w domu. ponieważ cały czas pracowałem zawodowo, prosiłem o mecze blisko Lęborka. Zdarzało się, że załatwiałem z kolegami zastępstwo za kierownicą. Wyskakiwałem na trzy godziny i wracałem za kółko.

  Po odejściu moich nauczycieli na sędziowskie emerytury dłuższy czas byłem jedynym sędzią w Lęborku, ale tu mogłem sędziować jedynie sparingi Pogoni  przed sezonem lub mecze dzieciaków  Sędziowałem będąc głównym Bytów, Słupsk, Miastko, Człuchów i we wszyst­kich gminach, gdzie były drużyny.

W latach 90.pojechałem raz  sędziować do Potęgowa. Na miejscu okazało się, że jest to turniej żeńskich drużyn. Boisko dla nich było mniejsze, mecze trwały 2 x 30 min. a ja,  jako sędzia główny poprowadziłem wojewódzki turniej kobiet, o Puchar Pomorza.

Gdy w roku 1984  był słynny zjazd caravaningu w Łebie, sędziowałem tam na boisku przy Brzozowej mecz towarzyski  Polska – Niemcy. Wymyślono taki turniej, w którym drużyny piłkarskie tworzyli „karawaniarze” reprezentujący państwa, które uczestniczyły w zlocie.  Zbieranina z jednej i z drugiej strony. Trwały mecze, było dużo emocji, aż doszło do meczu Polska – Niemcy. Sąsiedzi zza Odry byli naprawdę dobrzy więc  oczywiście nasi bardzo szybko zaczęli przegrywać. Do przerwy było 4 :1. Zawodnicy wymieniali się to po jednej, to po drugiej stronie- nie było ograniczeń, wszak to miała być zabawa. W pewnym momencie Polacy zaczęli strzelać gole, jedne po drugim. Wygraliśmy 6 do 4. A skąd ten cud ? Otóż w tym czasie w Łebie na zgrupowaniu była drużyna Stali Mielec. Początkowo tylko kibicowali turystom, ale uznali, że konieczne jest  wsparcie naszych. Stopniowo wymieniani byli  na boisku z turystami, aż grała prawie cała drużyna! Niemcy „ gryźli trawę z wściekłości” !       Za bardzo tym nie chwaliliśmy się….   

Prowadziłem też mecze na Kaszubach, w  Przodkowie czy w Luzinie. Sam jestem Kaszubą urodzonym w Mirachowie koło Kartuz, znam język kaszubski. Gdy zawodnik krzyknął do kolegi: Lun,  kopij do mnie bal (Leon, podaj piłkę), było mi lekko na sercu. Byłem wśród swoich !

Któregoś dnia miałem zawody w Maszewie, moim sędzią bocznym był późniejszy wojewo­da słupski Andrzej Szczepański. Przywiozłem tam żonę z synami. Moja żona zabrała ze sobą  maszynką gazową i ugotowała  obiad, bym w przerwie mógł  zjeść. W tych zawodach miałem wyjątkowo długą  „przerwę obiadową” całe  40 minut, ponieważ  zawodnik z Maszewa niefortun­nym ślizgiem złamał nogę swojemu koledze z drużyny.  Zanim przyjechało pogotowie, zjadłem obiad, pan doktor Zbrożek z Lęborka zabrał zawodnika do szpitala a ja  dokończyłem zawody.

Sędziowałem mecz, kiedy lęborscy samorządowcy  ( wtedy burmistrzem miasta był Jan Przychoda ) zaprosili do nas polityków z Gdańska. Kapitanem drużyny  TVP  Gdańsk był Donald Tusk, wówczas wicemarszałek senatu.

W latach 90. jako jedyny sędzia gwizdałem turnieje na tak zwanej „mączce” na stadionie  Mechanika.  Organizatorami zawodów  byli p. Ryszard  Rozwadowski – prowadził drużynę nauczycieli Mechanika – oraz Zby­szek Nastały, niezastąpiony sędzia stolikowy, który  prowadził grafiki zawodów i tabele pomeczowe. Me­cze były nadzwyczaj  zacięte, miałem dużo pracy, były emocje, kartki dawałem żółte a nawet czerwone. Po którymś turnieju na tym boisku wychodzę w stroju sędziowskim, bo dokumenty i ubranie miałem w samochodzie, a samo­chód ukradziony. Po dwóch miesiącach otrzymałem telefon z  gdańskiej policji: złodziej miał i moje dokumenty i mój samochód  Tak odzyskałem auto w Chełmie Pomorskim, gdzie byłem w wojsku pół roku na szkółce.

 

W 2000 roku dostałem od PZPN puchar za sędziowanie na  1000 meczach. Oficjalnie przez te  30 lat prze­gwizdałem 1091 meczy – kiedyś chciałem  przeliczyć  to na godziny i kilometry przebiegane po boiskach.…A tu trzeba dodać, że  w tych 1091 meczach nie ma policzonych  turniejów halowych i tych na mączce w Mechaniku, ani   sparingów przed sezonem, ani tych z dzieciakami.

Przez trzy lata sędziował ze mną syn Rafał. Najpierw był zawodnikiem, sędziowania uczył się przy mnie. Któregoś dnia  obaj sędziowaliśmy  w miejscowości Kołczygłowy. Tuż  przy boisku był cmentarz, akurat  szedł pogrzeb. Na czas wejścia na cmentarz przerwałem zawody, by uszanować zmarłego i rodzinę.                                                                                Uważałem, że tak trzeba było.

Przygodę z piłką nożną zakończyłem 21 marca 2011 roku - ze względu na zdrowie. Po drodze wyszkoliłem wielu młodych sę­dziów, przekazując im m.inn. moje bogate, 30-letnie doświadczenie. Ostatnia moja sędziowska legitymacja nosiła numer 11/276.

Tytuł: Klub motocyklistów.
Liczebność zbioru: 5
Okres: 1945-1950
Miejsce zdarzenia: Lębork
Ofiarodawca: anonimowy
Rodzaj: Obraz, Tekst
Umieszczone w OSA: NIE

 

 

 

 
Tytuł: LKS Pogoń
Liczebność zbioru: 5
Autor: Jerzy Krupa
Okres: 1946- 1970
Miejsce zdarzenia: Lębork
Ofiarodawca: Tadeusz Dampc, Jerzy Krupa
Rodzaj: Obraz, Tekst
Umieszczone w OSA: NIE

 

 Mamy tylko jedno zdjęcie związane z naszym klubem .

Jesteśmy przekonani, że w szufladach zawodników, działaczy i kibiców są setki fotografii. 

Udostępnijcie je naszemu archiwum.

 

 

Poniżej pokazujemy także notatki sporządzone przez pana Jerzego Krupę, znanego lęborskiego sportowca.

Może zainspirują kogoś do napisania wspomnien? 

Notatki p.Jerzego Krupy, m.inn.piłkarza klubu Kolejarz.

Tytuł: Lotnisko szybowcowe
Liczebność zbioru: 15
Sygnatura w OSA: PL_1065_ 015
Okres: 1945-1950
Miejsce zdarzenia: Lębork,Mosty
Ofiarodawca: Tadeusz Białobłocki
Rodzaj: Obraz, Tekst
Umieszczone w OSA: TAK

 

 

 

Fotografia skopiowana z książki, ale nie wiemy jakiej. Otrzymaliśmy taki skan,prosimy o pomoc w podaniu źródła,