Zapraszamy dziś do lektury wspomnień lęborskiego sędziego piłkarskiego.Cały tekst znajdziecie Państwo w zakładce SPORT albo LUDZIE.

Na zachętę fragment:

Któregoś dnia miałem zawody w Maszewie, moim sędzią bocznym był późniejszy wojewo­da słupski Andrzej Szczepański. Przywiozłem tam żonę z synami. Moja żona zabrała ze sobą  maszynką gazową i ugotowała  obiad, bym w przerwie mógł  zjeść. W tych zawodach miałem wyjątkowo długą  „przerwę obiadową” całe  40 minut, ponieważ  zawodnik z Maszewa niefortun­nym ślizgiem złamał nogę swojemu koledze z drużyny.  Zanim przyjechało pogotowie, zjadłem obiad, pan doktor Zbrożek z Lęborka zabrał zawodnika do szpitala, a ja  dokończyłem zawody.

 

Przy okazji: zachęcamy sportowców do opowiedzenia o swoich karierach, przygodach, zamiłowaniach do sportu. Nasza zakładka SPORT jest bardzo uboga...